Specjalna przygoda

– Oczywiście, że damy radę! – potwierdził Jakub podekscytowany pomysłem zrobienia zakupów ze swoją siostrą: po raz pierwszy zrobimy je sami. Czekała na nich nowa przygoda.
– Zaczekam na Was przy kasie. – powiedział tata, szukając telefonu, żeby zadzwonić do pracy i rozwiązać nieprzewidziany problem.
– Ale gdzie jest lista zakupów? – zapytała Zosia biorąc za rękę swojego brata.
– Spokojnie, ja ją mam. – odpowiedział Jakub – A teraz… wejdźmy do środka! To znaczy… nie, zaczekaj, musimy wziąć wózek.
Przesuwane drzwi otworzyły się, a Zosia i Jakub zostali przeniesieni do zupełnie nowego „świata”: tym razem to oni decydowali, wybierali, szukali i odnajdywali.
Zaczęli od lodówek z mlekiem.
– Które weźmiemy? – zapytał Jakub, oszołomiony kolorami etykiet na produktach.
– To zielone! – Odpowedziała przygotowana Zosia. – Pamiętajmy, żeby sprawdzić termin ważności: mama zawsze mi o tym przypomina. Który jest dzisiaj? – zapytał.
– Właśnie, 22. – nie, 23. – być może 21… Nie wiem… – odpowiedział jej brat krzyżując ręce.
– 24. – wyszeptał ktoś stojący za nimi. Dzieci odwróciły się: Była to osoba baaaardzo umięśniona z baaardzo długimi, czarnymi włosami i ogroooomnym, wytatuowanym na ramieniu wężem. Wąż wydawał się prawdziwy, aż do tego stopnia, że Zosia powiedziała – Hejjj! Nie można wprowadzać zwierząt do supermarketu…
Chłopak roześmiał się i odszedł, ale Jakub był troszkę zaniepokojony. – Zosiu, nie rozmawia się z nieznajomymi! Choć, weźmiemy mleko i idziemy. A więc, jeśli dzisiaj jest 24… weźmiemy to z tyłu, którego termin ważności upływa 27. W ten sposób zdążymy je wypić.
– A teraz jajka. Ja się tym zajmę. – odpowiedziała Zosia.
– W międzyczasie zajmę kolejkę, żeby kupić wędlinę… Tam zawsze jest dużo ludzi. – dodał Jakub, używając tego samego tonu i tej samej sztuczki co tata.
Jakub wrócił w mgnieniu oka i znalazł wózek pełen 6. największych opakowań jajek i 6. opakowań chusteczek z jednorożcami. – A te produkty skąd się tu wzięły?
– Ja je wzięłam! – wykrzyknęła jego siostra bardzo zadowolona z siebie. – Na karteczce jest napisane 3x2, co daje 6 i dlatego wzięłam 6 opakowań jajek i 6 opakowań chusteczek. Zobacz, chusteczki są z moimi ulubionymi jednorożcami.
– Zosiu, 3x2 oznacza, że biorąc 3 opakowania, płacisz za 2! No dobrze, możemy kupić chusteczki, bo nie mają terminu ważności, ale powinniśmy kupić mniej jajek: jest ich naprawdę za dużo. Skończy się tak, że będziemy musieli je wyrzucić.
– Masz rację, więc weźmiemy tylko jedno opakowanie i…
Nagrany głos przerwał Zosi – Prosimy numer 96!
– AA Zosiu, biegnij, nasza kolej!
– 96! To my! Chcemy szynkę parmeńską, 1 szynkę parmeńską! Poprosimy – wykrzyknęli Jakub i Zosia.
– Witajcie moi Drodzy, dzisiaj jesteście sami? – pozdrowiła ich Pani Anna zza lady. To koleżanka mamy i zna ich od zawsze. – A więc, chcecie szynkę parmeńską? – zapytała pokazując im przeogromny kawałek szynki parmeńskiej. – Jeden to chyba trochę za dużo, co o tym myślicie?
– Hmmm, tak, faktycznie…. – dzieci nie wiedziały co myśleć: na liście z zakupami została wyszczególniona 1 szynka parmeńska.

– Posłuchajcie, zrobimy w ten sposób: pokroję Wam 100 dag szynki parmeńskiej, a jeśli będziecie potrzebowa
więcej, przyjedziecie jeszcze raz jutro, dobrze? W ten sposób będziecie pewni, że nic nie zostanie i nie będziecie musieli jej wyrzucić.
– Tak, tak, dobrze! – odpowiedziała Zosia – Mama też zawsze kupuje w tych dekagramach!
Pani Anna odwróciła się, żeby pokroić szynkę parmeńską, a w międzyzasie Jakub zamyślił się. Przygoda okazała się bardziej męcząca niż przewidywał. Po raz pierwszy, będąc odpowiedzialnym za zakupy, był bardzo uważny na etykiety, daty ważności, daty, dekagramy… Z uwagą obserwował również rozmieszczenie towarów na półkach i zauważył, że są ustawione w idealnym porządku. Poza tym było dużo ludzi: każdy zajęty własnymi myślami… Ile kształtów, kolorów, zapachów!
Jakub rozbudził się, Pani Anna podawała mu dobrze zamkniętą szynkę parmeńską. Jakub wziął ją i podziękował. – Zosia skończyliśmy, idziemy. Zosiu? Zoooosiuuu?!?
– Jestem tutaj, wybieram kawę! Zobacz, jest ta, którą lubi mama… z namalowanym ziarenkiem, napisem aromatyczna…
– …i znaczkiem ze splecionymi rękoma. To znaczy, że jeśli ją kupisz, pomagasz tym, którzy ją produkują! Zrób zakup z sercem. – dodał Jakub, biorąc za rękę siostrę. – Ale Ty nie powinnaś się tak oddalać! Choć, idziemy do kasy, tutaj już skończyliśmy.
– Nieprawda, brakuje ciastek! – zaobserwowała Zosia. – Ja chcę te z dżemem.
– Ale ja lubię te z czekoladą… – odpowiedział Jakub.
– A jeśli weźmiemy te? – zapytał tata trzymając w dłoni ładne, błyszczące opakowanie różnych ciastek: – Zobaczmy, są te z dżemem, czekoladą, jak również z kremem i kawą, które lubimy ja i mama. Do tego wziąłem też lody – zasłużyliście na nie.
– Jesteś geniuszem tato! – wykrzyknęła Zosia ściskając go.
Słysząc o lodach Zosia i Jakub spojrzeli na siebie, nie mogli się doczekać, żeby wrócić do domu i opowiedzieć o swoim doświadczeniu Mrs Fridge.
Kto wie, co robiła przez cały dzień sama w domu… Ze wszystkimi komorami, połączeniem z Internetem i jej super inteligencją! W pewnym momencie pomyśleli o lodach. A jeśli Mrs Fridge, oprócz posiadania ogromnego serca, ma też słabość do lodów?